W odcinku czwartym dowiesz się:

  • czym jest oprawa graficzna marki
  • czy każdy może nauczyć się projektować spójne grafiki
  • jakie są alternatywne opcje tworzenia grafik dla swojej marki
  • co to są szablony i czy warto z nich korzystać

💻 https://www.zebrowska.com
💙https://www.facebook.com/KreatywnaFreelancerka/

––––––––––––––––––––––––––––––
Track: I Want To Be — Declan DP [Audio Library Release]
Music provided by Audio Library Plus
Watch: youtu.be/e56jcFUoJC4
Free Download / Stream: alplus.io/i-want-be
––––––––––––––––––––––––––––––

Podcast Kreatywnej Freelancerki | 004 Oprawa graficzna marki

Transkrypcja

Gość: Joanna Kryger

Karolina Żebrowska (KŻ): Cześć, witajcie w czwartym odcinku podcastu Kreatywnej Freelancerki. Dzisiaj nie solo, a z moim gościem specjalnym – Asią Kryger, porozmawiam o oprawie graficznej marki i o tym, czy jest faktycznie istotna w biznesie online.

No to cześć Asiu. Bardzo Ci dziękuję, że się zgodziłaś na rozmowę ze mną w moim podcaście. Dzisiaj chciałam porozmawiać z Tobą o oprawie graficznej marki. Porozmawiamy sobie o tym, czym jest oprawa graficzna marki i czy wykorzystywanie dobrych grafik w mediach społecznościowych, takich zaprojektowanych pod nasz brand faktycznie ma znaczenie i w jaki sposób można sobie taką oprawę zapewnić, ile to kosztuje, czy jest to warte zachodu. Ale zanim przejdziemy do tematu, to powiedz, proszę coś o sobie. Kim jesteś i czym się zajmujesz?

Joanna Kryger (JK): Cześć Karolina, witam wszystkich. Bardzo Ci dziękuję za zaproszenie, to po pierwsze. Na co dzień pracuję jako visual content creator, mówiąc prościej, pomagam i dbam o wizerunek marki i szczególnie tych online. Od lat działam także przy kampaniach online na Facebooku i na Google Ads. Działam jako specjalista ds. marketingu dropshippingowego, analitycznego. Jakoś tak wyszło, że trochę tego jest, ale to wszystko jest ze sobą powiązane.

KŻ: Faktycznie masz bogate portfolio i doświadczenie w tej branży. Powiedz mi, czy Twoim zdaniem taka atrakcyjna oprawa wizualna marki w biznesie online szczególnie, bo tak to podkreśliłaś, ma kluczowe znaczenie w komunikacji z klientem? Czy to jest tak ważne naprawdę?

JK: Wiesz co, to zależy od tego, jaka to marka. Mam nadzieję, że słuchacze nie pominęli Twojego poprzedniego odcinka. Podałaś tam fajny przykład à propos pani Basi z warzywniaka. Bardzo mi to zostało w głowie i tak, zgadzam się z Tobą, że nie każdy tego potrzebuje. Ale są takie marki typu: wedding planner, psycholog czy event manager, gdzie uważam, że to jest jak najbardziej potrzebne. Te osoby są często też sami swoją marką, przez to, że pokazują siebie. Uważam, że powinni też pokazywać się na profesjonalnym poziomie. Muszę to przyznać, że ja na przykład oceniam przez pryzmat tego, jak wygląda ich marka.

KŻ: A powiedz mi, czy jeśli ktoś miałby niezbyt atrakcyjną wizualnie markę, ponieważ nie potrafi o nią zadbać wizualnie, albo jeszcze nie wie jak to zrobić, skreśliłabyś taki biznes na samym początku, czy dałabyś mu szansę?

JK: Nie. Oczywiście, że nie. Bo wiadomo, że najbardziej liczy się treść merytoryczna. To, co człowiek daje i sobą prezentuje. Niemniej jednak, na pewno zwróciłabym uwagę najpierw na tę ładną wizualnie. To pewnie dlatego to w ten sposób do tego podchodzę, ale jak najbardziej, jeśli ktoś jest w czymś super, to niech to robi, a o oprawę wizualną czy graficzną może zadbać ktoś inny.

KŻ: No, właśnie. Bo o oprawę wizualną marki możemy zadbać na kilka sposobów. Mamy przede wszystkim pomysł na to, żeby zatrudnić sobie grafika. To jest taki podstawowy sposób. No, bo to jest profesjonalista, który zdejmuje z nas ciężar projektowania i wiedzy. Możemy też spróbować wykorzystać wiedzę i umiejętności, jakie mamy i zrobić to samodzielnie. Czy łatwo jest nauczyć się projektować samodzielnie, czy jako grafik samouk – ile czasu Ci to zajęło? Bo Ty się uczyłaś swojego fachu sama, prawda? Ile czasu to mniej więcej zajęło?

JK: Dokładnie. Zacznę od tego, że nie uważam, że to jest coś trudnego, chociaż potrzebne jest przynajmniej minimalne wyczucie estetyki. Bez tego byłaby to ciężka praca przed kimś, ale myślę, że da się tego po prostu nauczyć. Jak najbardziej. Ile mi to zajęło czasu? Tak naprawdę uczę się każdego dnia i dobrze o tym wiesz, bo jesteśmy w stałym kontakcie. Ale samodzielna praca na zlecenie zaczęła się tak jakoś po półtora roku do dwóch lat po pierwszym kursie, który był w ogóle na Corelu jeszcze, tak że dosyć przestarzałym programie.

KŻ: Ok, a powiedz mi, ile kursów odbyłaś? Czy dużo uczyłaś się z takich źródeł płatnych? Dużo Cię to kosztowało, żeby się nauczyć czy dużo rzeczy wyszukiwałaś sama na przykład na tutorialach na YouTubie, czy coś takiego? Jaki był Twój proces?

JK: Tak naprawdę przeszłam łącznie cztery kursy graficzne. Każdy jakby z osobnego programu graficznego, ale tak naprawdę większość rzeczy to jest po prostu YouTube. To jest dłubanie, pytanie, podglądanie. I to wszystko doprowadziło do tego, że potem te programy gdzieś wchodzą w krew. I oczywiście praktyka, po prostu. Pracując, na co dzień uczymy się tego, co jest w środku.

KŻ: Jasne, czyli jest nadzieja dla osób, które nigdy nie projektowały niczego, a chciałyby bardzo się tego nauczyć. Da się. Prawda. Można…

JK: Dokładnie.

KŻ: Samemu. Nie jest to aż takie wyzwanie. Trzeba na to poświęcić dużo czasu. Na pewno, bo wymaga to praktyki. Trzeba prawdopodobnie poświęcić na to jakieś pieniądze. Zrobić jakąś inwestycję, jeśli chcemy uczyć się z dobrych źródeł. No dobrze, a jako grafik z dużym doświadczeniem, bo już od kilku lat projektujesz zawodowo i jako visual content creator masz wyrobione to poczucie estetyki. To powiedz mi, proszę – po pierwsze, czy poczucie estetyki to jest coś, co się ma, czy czego się można nauczyć? A po drugie, jakie są takie najczęstsze błędy, które widujesz w grafikach projektowanych przez Twoich klientów samodzielnie bądź przez osoby, które podglądasz gdzieś w sieci?

JK: Uważam, że można się tego nauczyć. Jak najbardziej. Wiele rzeczy po prostu jest w internecie. Pinterest to jest po prostu kopalnia, gdzie można się czegoś nauczyć, zobaczyć w ogóle co gra, co pasuje, co pięknie wygląda. Więc inspirując się, oczywiście nie odgapiając, ale inspirując się, można stworzyć naprawdę piękne rzeczy. Widzieć to, co ludzie robią. I zapomniałam drugiego pytania…

KŻ: Jakie najczęstsze błędy widujesz u klientów swoich albo w markach, które podglądasz online. Co Ci się rzuca w oczy, jako takie grzeszki graficzne? Co możesz o nich powiedzieć?

JK: No ok. Grzeszki graficzne. No niestety jest to zazwyczaj używanie miliona, dosłownie miliona, fontów, czcionek potocznie. Ludzie używają nie dość, że różnych to jeszcze używają różnych grubości, podkreślają je, dodają inne kolory. To nie wygląda. To wprowadza chaos i… no właśnie, też te kolory. Często ludzie po prostu nie starają się trzymać jakiejś tam jednej kolorystyki, swojej bazowej. Tylko raz na przykład zielony, raz czerwony, raz różowy i potem wprowadza się właśnie taki chaos do siatki zdjęć, czy chociażby postów na Facebooku.

KŻ: Czyli jeśli mamy możliwość testowania własnoręcznie jakiś różnych fontów, czcionek, kolorów, grafik darmowych np. w tych darmowych programach, to jest nam łatwo wpaść w coś takiego, że chcemy przetestować wszystko, prawda?

JK: Dokładnie.

KŻ: Nie mamy takiego poczucia, że coś jest w naszym stylu, bo ten styl jest jeszcze dla nas niezbadany. I testujemy mnóstwo różnych rozwiązań, gubiąc się w tym zazwyczaj i nie mając jakiejś wyznaczonej drogi tego, co powinniśmy używać i jak powinniśmy budować tę wizualizację. No, więc powiedz mi, czy zatem najlepszym i jedynym takim sensownym rozwiązaniem jest zatrudnienie grafika, czy ponoszenie regularnych kosztów projektowania na potrzeby marki? Czy też może są jakieś inne metody, które dają radę w tym kontekście, które ułatwiają to projektowanie? Co byś mogła doradzić?

JK: No oczywiście, tak jak mówisz. Nie każdego stać na własnego grafika. To jest oczywiście zrozumiałe. To, co polecam i w sumie sama się tym zajmuję, to są właśnie gotowe szablony do Social Mediów. Ja na przykład sprzedaję je w swoim sklepie na creativevibes.pl. Uważam, że to jest świetne rozwiązanie, bo płacisz za jedną paczkę. Nie zastanawiasz się, czy przesunąć obiekt tu, czy tam, jak to ułożyć, jaki font użyć. Oczywiście, jeśli masz już jakieś wybrane fonty swojej marki, możesz je tam wstawić. Tak samo, jeśli chodzi o teksty, zdjęcia, czy dobrać po prostu kolory. Bo nie jestem w stanie zrobić tyle paczek, żeby trafić we wszystkie kolory. Ale jak najbardziej uważam, że to jest właśnie taka rzecz, że można zaoszczędzić dużo pieniędzy, a jednak to wygląda fajnie, spójnie i estetycznie.

KŻ: A w jaki sposób się posługiwać takimi szablonami?

JK: Ja akurat korzystam z Canvy. Udostępniam link, który jest jakby Twoim i tylko Twoim projektem. Nikt inny nie ma do niego dostępu. I tak naprawdę to parę kliknięć. Canva działa na zasadzie drag and drop, czyli przeciągnij i upuść. Wystarczy, że w miejscu przeznaczonym do tego, które ja już wyznaczyłam, wstawiamy zdjęcie, klikamy przycisk do zmiany koloru. Wstawiamy tekst, pobieramy i to jest wszystko. To naprawdę trwa bardzo krótko.

KŻ: Ok. Czyli jeżeli ktoś jest takim zupełnym laikiem albo dopiero zaczyna swój biznes online, albo nie tylko online i miałabyś mu doradzić, w jaki sposób może zadbać o swoją identyfikację, o taką wizualną stronę swojej marki? Jak byś poradziła, żeby odszukać ten swój styl wizualny? Co trzeba by zrobić? Jak trzeba by pracować ze swoją marką, żeby określić, czego właściwie chcemy? Bo markę możemy określić na kilka sposobów, prawda? Możemy przypisać ją do pór roku, możemy określić jakieś jej atrybuty – czy jest kobieca, czy jest nowoczesna, czy jest klasyczna, ekstrawagancka i w jaki sposób możemy razem z klientem wesprzeć go w tym, żeby ułatwić mu ten proces? Co możemy zrobić?

JK: Wiesz, co… bardzo dużo w ogóle zależy moim zdaniem od charakteru klienta, ponieważ są tacy, którzy bardzo potrzebują tego, żeby być zaangażowanym w projekt. Oni gdzieś to czują, ale nie mają zdolności graficznych, więc wtedy to wygląda troszeczkę inaczej i wtedy na pewno fajnie jest pracować, można by powiedzieć prawie jeden do jednego. Gdzie my wykonujemy tę pracę, pokazując, co robimy, a ktoś mówi, czy to mu się podoba, czy nie. Oczywiście, my jako profesjonalistki musimy pilnować, żeby to było zgodne z etyką. Ale uważam też, że są takie osoby, które totalnie nie będą się na tym znały i tu już na przykład fajnie jest prowadzić, zaproponować już ze swojej strony na przykład cztery kolory albo jakieś połączenie krojów pisma. Od tego jest fajny vision board czy mood board. Takie rzeczy można fajnie stworzyć, pokazać. Można na przykład zobaczyć, czy klientowi coś takiego pasuje.

KŻ: Jasne, czyli przy pomocy takich wizualnych narzędzi możesz poprowadzić swojego klienta za rękę i pokazać mu, co dla jego marki Twoim zdaniem będzie odpowiednie i zasugerować mu to, żeby nie utonął w morzu możliwości. Żeby poukładał sobie całą tą swoją wizualną stronę marki w taki sposób, żeby nie kosztowało go to dużo, bo wiadomo, że to jest pewien proces na początku. Później z tego już wychodzimy do dalszych projektów i już nie trzeba w to dodatkowo inwestować. Żeby on się czuł zadbany pod kątem tego, że ma jakąś swoją wizję, ale Ty ją przekuwasz w efekt finalny. Bo Ty jesteś profesjonalistą i Ty się na tym znasz.

JK: Dokładnie.

KŻ: Czy uważasz, że klient, który ma jakąś swoją wewnętrzną zdolność do określania potrzeb wizualnych, czyli jakie kolory lubi, jaki styl lubi, jest w stanie o wszystkie takie rzeczy zadbać samodzielnie. Może zrobić to samemu?

JK: Myślę, że może zrobić to samemu. Bardzo fajnie, jeżeli ktoś próbuje, oczywiście. Nie każdego stać na grafika. Zawsze można skorzystać z konsultacji. Są osoby, które takie rzeczy proponują. Zresztą i ja, i Ty w swoich ofertach takie coś mamy. To jest o tyle fajne, że możemy poprowadzić kogoś w łatwy sposób. Powiedzieć mu, co nie gra. Jeżeli on dalej po prostu chce próbować robić to samemu, jakby zgodnie ze swoją duszą i z sumieniem i tak dalej, to jak najbardziej niech próbuje. Ja zawsze trzymam za takie osoby kciuki i jestem z nich dumna.

KŻ: Jasne. Super. A powiedz mi, masz takie narzędzie, które możesz udostępnić klientowi, żeby wesprzeć takie jego samodzielne działania np. w budowaniu identyfikacji wizualnej?

JK: Tak. Udostępniam. Również w szablonach stworzyłam taki mini szablon. No, właśnie coś à la mood-board, ale można to nazwać taką mini księgą znaku.

KŻ: Taki brand-board.

JK: Tak. Właśnie bardziej taki brand-board, w którym możemy określić, jakie są fonty, kolory. To po prostu łącznie wygląda ładnie i wtedy widzimy tę całość tego, jak to powinno wyglądać i to, w którym kierunku idziemy.  

KŻ: Jasne, ok. Czyli zatem mamy już zaprojektowane nasze grafiki. Nasz klient już wie, czego chce. Jest poukładana cała jego identyfikacja. Wszystkie pomysły na to, w jaki sposób prezentować swoją markę w mediach społecznościowych, czy na stronie www, czy nawet w mediach drukowanych, na ulotkach, wizytówkach. No to w takim razie, czy faktycznie ten cały proces, który przeszłyśmy teraz, jest kluczowy? Czy nie możemy odnieść sukcesu, mając – kolokwialnie mówiąc – brzydkie grafiki? Czy to jest aż takie ważne? Jakbyś postrzegała biznesy online szczególnie, bo na nich chciałabym się dzisiaj skupić, w kontekście estetycznej i atrakcyjnej wizualnie oprawy graficznej?

JK: To znaczy, tak jak wspominałam. Dla mnie jest to bardzo ważne, ale też w drugą stronę. Mając piękne grafiki, a beznadziejną i mało merytoryczną treść też raczej nie wybijemy się i nie uda nam się do niczego dojść, więc jakby te dwie rzeczy się  łączą ze sobą. I z jednej strony i z drugiej strony. Warto pokazać się i wyróżnić z tłumu samą merytoryką plus właśnie oprawą wizualną. Dla mnie jest to bardzo ważne.

KŻ: Ok, a powiedz mi, jak Ty dochodziłaś do swojej własnej oprawy wizualnej? Powiedz mi, w jaki sposób?

JK: Oj, to trwało bardzo długo. To jest proces. Wydaje mi się, że to jest tak, że to może się zmieniać. Jak najbardziej. Wiadomo, że gdzieś tam mówi się, że logotyp czy jakieś inne tam rzeczy powinny zostawać w jednym stylu, ale też jakby moja marka wyewoluowała z roku na rok. Zajmowałam się różnymi rzeczami. Niby powiązanymi, ale jednak troszeczkę w innym kierunku, więc może dlatego to też tak wyglądało u mnie, ale uważam, że nie jest to złe. Warto po prostu, żeby robić to w zgodzie ze sobą i jeżeli po prostu dobrze to wygląda, to robić to i się tym nie przejmować.

KŻ: Jasne, a powiedz mi – bo ja oczywiście obserwuję Cię, z racji tego, że współpracujemy i znamy się dosyć dobrze i przyglądam się Twojemu Instagramowi i kiedyś tam było dużo różnych zdjęć. Taki miszmasz, a od pewnego czasu bardzo uspójniłaś swoją komunikację. Zaczęłaś właśnie publikować swoje szablony, zaczęłaś publikować treści na swoich szablonach ze swoimi kolorami. Czy możesz mi powiedzieć, jaki to miało wpływ na Twój rozwój marki? Czy miało w ogóle? Czy zauważyłaś jakieś wzrosty, jakieś zwiększenie zainteresowania?

JK: Tak, na pewno zaangażowanie wzrosło. Wydaje mi się, że to wynika po prostu z tego, że zaczęłam świadomie publikować pewne treści. Nie robiąc tego, jakby z musu, że dzisiaj muszę udostępnić jakiś post. To po prostu powstawało z racji tego, że ja chciałam, żeby to powstawało. Ludzie też zauważyli, że to jest moje, bo to jest mój kolor, mój font. Po prostu wiedzieli, że ja to piszę. Więc jak najbardziej tak. Myślę, że od tamtego czasu przybyło mi około 200 osób, nawet więcej. Wydaje mi się, że to naprawdę fajny przyrost.     

KŻ: Super, gratuluję. Czyli generalnie można uznać, że jeśli zmienisz podejście do swojej oprawy graficznej i zaczniesz publikować treści w oparciu o jakiś konkretny styl, Twoi klienci zaczną odbierać Cię w pewien specyficzny sposób. Bardziej profesjonalnie, trochę bardziej jak taką dopieszczoną markę, a przede wszystkim zyskasz formę rozpoznawalności. I jeśli ktoś scroluje sobie Facebooka czy Instagram i nagle natrafi na takie charakterystyczne kolory i fonty, to wiadomo, że to jest od Ciebie. Ma to bezpośredni wpływ na Twój biznes i możesz przyznać, że klienci zaczęli Cię w pewien sposób tak postrzegać, że o, ta mięta to na pewno jest Asia. Coś takiego było?

JK: Tak, dokładnie. Tak myślę, że można to właśnie tak powiedzieć i ja też zaczęłam w tym po prostu kierunku iść. Ja to czuję i wydaje mi się, że to jest bardzo dobry kierunek i bardzo polecam w ten sposób postępować. Myślę, że jest kilka takich marek, które tak działają i to widać. Chociażby Ewelina Mierzwińska, której też pomagałam robić takie grafiki czy Ula z Biurowych Rewolucji. Ona ma po prostu taki styl, że wchodząc na Facebooka widać, co się dzieje. 

KŻ: Że Ula to Ula. Tak jest.

JK: Tak. Dokładnie.

KŻ: Podsumujmy. Doszłyśmy do wspólnego wniosku, że oprawa graficzna marki jest istotna i na pewno daje dużo korzyści z takiego przygotowania biznesowego. Pozwala klientom określić nasz styl. Pozwala też dotrzeć przede wszystkim do pewnych grup docelowych, które nas interesują. Ale jeśli mamy początkujący, raczkujący biznes to nie warto od razu inwestować bardzo dużych kwot w grafika i załatwiać tego tak, żeby sobie wszystko zaprojektować od zera. Mamy tańsze możliwości, mamy inne opcje. Możemy robić to samodzielnie. Próbować swoich sił, możemy opierać się o gotowe narzędzia. Gotowe szablony. Możemy ich szukać w internecie na różnych stronach, możemy ich szukać u Ciebie w sklepie. Powiedz mi w takim razie, na sam koniec – dziękuję Ci przede wszystkim za to, że się podzieliłaś swoim doświadczeniem. Powiedz mi, co Cię w ostatnim czasie zainspirowało biznesowo. Jakie kreatywne rozwiązania, czy może jakieś pomysły mogłabyś podsunąć słuchaczom?

JK: To, co mnie ostatnio przez kilka miesięcy nieziemsko inspiruje i pobudza do takich kreatywnych rzeczy, to jest rysowanie na iPadzie w programie Procreate, którym Ty mnie zaraziłaś. Tak. Jest to coś takiego, gdzie uważam, że naprawdę można wyrobić sobie rękę. Mogą powstać fajne, naprawdę fajne rzeczy. Bazy pod logotypy. To jest ułatwienie pracy dla grafika, który chce tworzyć i projektować w odpowiedni sposób. Tak że to jest coś świetnego.

KŻ: Ok. Super. No to Asiu, powiedz mi jeszcze, gdzie mogę Cię znaleźć online, w internecie. I gdzie moi słuchacze mogą Cię znaleźć i zobaczyć Twoje piękne projekty.

JK: Zapraszam w takim razie na creativevibes.pl. Jeśli chodzi o sklep, to wystarczy, że napiszecie: „ukośnik sklep”. Nic trudnego. A na Instagramie również jestem pod nazwą creativevibes_pl i zapraszam do siebie. Dziękuję bardzo Karolina za rozmowę.

KŻ: Dziękuję Ci również. Zapraszam do Asi po wszelkie piękne projekty i gotowe szablony do Canvy. Myślę, że moi słuchacze, którzy mają początkujące biznesy i chcieliby się zająć oprawą graficzną, estetyczną oprawą graficzną na pewno znajdą u Ciebie coś dla siebie.

JK: Dziękuję bardzo.

KŻ: Dzięki śliczne. Do usłyszenia.